Agrometeo Pogodynka

Home ŻEGLARSTWO Bezpieczeństwo Kamizelka i lajflina

Kamizelka i lajflina

Lajflina, kamizelka ratunkowa – podstawowe wyposażenie aby wrócić cało.

Oddając cumy zakładam, że wszyscy chcieliby w komplecie wrócić do domu po rejsie. Ponieważ lepiej zapobiegać niż leczyć, najlepiej jest nie wypadać a problem zostanie zgaszony w zarodku. Mówiąc wprost: co z tego, że masz świetną kamizelkę, jeśli Cię w niej nie znajdą, albo znajdą ale za późno? Dlatego jednym z podstawowych elementów decydujących o bezpieczeństwie załogi na pokładzie jest system uprzęży bezpieczeństwa (harness) i lajflin (lin asekuracyjnych?). Zwykle przyjmuje postać dwóch lin po obu burtach solidnie zamocowanych do stalowych uchwytów, konstrukcyjnie do tego przystosowanych. W ostateczności improwizując może być zwykła lina odpowiednio mocna naciągnięta pomiędzy dziobowymi a rufowymi knagami.

Kwestie, które wpływają na skuteczność lajfliny

O skuteczności liny asekuracyjnej decydują :

- dobre umocowanie. Lina musi wytrzymać np. szarpnięcie dynamiczne 2 osób upadających pod naporem uderzającej fali,
- musi pozwalać na poruszanie się się wzdłuż całej długości pokładu. Lajflina wymagająca wypięcia na samym dziobie żeby pracować przy sztakslu to kompletne nieporozumienie,
- ma umożliwiać przepinanie się do uchwytów przy maszcie oraz bezpieczne wchodzenie i schodzenie pod pokład. Zdarzają się wypadki, w szczególności na małym jachcie na Bałtyku, że podrzucająca fala spowodowała wyrzucenie za burtę osoby wychodzącej z zejściówki, która nie była jeszcze wpięta w lajflinę. To samo ryzyko dotyczy osoby schodzącej i wypinającej się przed wejściem w zejściówkę. Jednym słowem, na jachcie musi istnieć jakiś uchwyt do wpięcia wąsów tak aby można było z niego skorzystać sięgając ręką stojąc w zejściówce,
- Lajflina powinna być poprowadzona tuż po pokładzie pod wszystkimi szotami i innymi „potykaczami”. Dzięki temu osoba która porusza się wzdłuż liny, zawsze wsuwa się pod inne liny które napotka.

Żadne sztyce ani linki relingu nie zastąpią lajfliny, bo z konstrukcyjnego punktu widzenia nie mogą. Co zdumiewające, widywałem wielokrotnie jachty, gdzie (o zgrozo) linki relingu były „mocowane” taśmą izolacyjną albo sztyce handrelingu były włożone luźno od góry i wypadały przy jakimkolwiek pociągnięciu relingu w górę. Uwaga szczególnie na czasie w świecie jachtów czarterowych. No cóż, każdy jest kowalem swojego losu. Nagroda Darwina czeka.

Mam już lajflinę, teraz uprząż asekuracyjna:

Dobra uprząż zrobiona jest z szerokich pasów materiału (ich powierzchnia decyduje o tym czy się wrzynają w ciało przy szarpnięciu), porządnie przeszyta i ciasno dopasowana tak aby się z niej nie wyślizgnąć. Może być zwykła, a może być bardziej rozbudowana „alpinistycznie” przy okazji do wchodzenia na maszt albo do obsługi spinakera.

Jeśli chodzi o wchodzenie na maszt (nigdy nie wiesz kiedy będzie trzeba), zwłaszcza z tego powodu nie należy kupować byle czego. Pomijam tu oczywiste konsekwencje spadnięcia, chodzi mi także o to, że ciężar wchodzącego spoczywa na dwóch paskach udowych, które z tego względu muszą być szczególnie starannie wykonane. Panowie są szczególnie narażeni na niemiłe niespodzianki. Ponoć Bracia Czesi robią bardzo dobre uprzęże alpinistyczne, które znalazły uznanie pośród naszych żeglarzy.

Wąsy i karabińczyki

Należy zwrócić uwagę na konstrukcję karabińczyków przy wąsach. Nie mogą się otwierać ani za ciężko ani za lekko. Czasem trafiają się również, choć nie powinno to mieć miejsca ostre krawędzie mogące zahaczać się o linę, uszkadzać ją lub skaleczyć dłoń.

Długość wąsów:

Bardzo ważna jest długość wąsów. Za długi wąs to silne szarpnięcie dynamiczne lub szansa na zawiśnięcie za burtą, w szczególności głową w dół. Za krótki z kolei to niewygoda i skłania do wypinania się w chwilach gdy powinieneś być zapięty. Stąd bierze się konieczność 2 wąsów, jednego krótszego i jednego dłuższego. Rzecz jasna najpierw wpinamy wąs w nowym punkcie, a następnie wypinamy drugi i przemieszczamy się w pożądanym kierunku. Bardzo wygodne są wąsy, które mają wszytą gumę powodującą „kurczenie się” i zbieranie nadmiernego luzu gdy wąs nie jest do końca naprężony. Wymagane jest nieco wprawy aby przynieść i zmienić sztaksel bez zaplątywania uprzęży w szoty, fały, kotwicę etc na przednim pokładzie. Mam na myśli sytuację w której ten pokład porusza się rytmicznie kilka metrów w górę i w dół na falach i raz na jakiś czas trzeba wstrzymać oddech bo akurat przechodzi kolejny „dziadek”.


A teraz kamizelki ratunkowe.

Sama uprząż jest bardzo użyteczna jako uzupełnienie kamizelek ratunkowych, które nie mają zaczepów do wpięcia się i asekuracji. Dotyczy to zarówno pasów typu „kostkowego” albo „Stogi”, czy też wielu popularnych wyrobów Marinepool, Lalizas, Plastimo, czy naszego Sportisa. Należy zakładać i uprząż i kamizelkę jednocześnie. Każda kamizelka może być dobrze albo źle zrobiona. Wydaje się, że generalnie istnieją dwa rodzaje kamizelek różniące się technologią: Pierwsza grupa to te atestowane jako pasy ratunkowe plus ich nieatestowane odpowiedniki.

Dobra kamizelka ratunkowa ma:

- odpowiednią wyporność (a nawet nieco zapasu bo unosząc się w wodzie możesz mieć przy sobie różne ciężkie przedmioty),
- kształt umożliwiający odwrócenie twarzą do góry,
- paski regulujące umożliwiające jej ciasne dopasowanie,
- pas krokowy,
- kołnierz osłaniający (ale nie ograniczający widoku).

Dużą zaletą jest ich konstrukcyjna duża powierzchnia pianki wypornościowej, która daje izolację cieplną - zwiększa to szansę na dłuższe przeżycie za burtą, a przynajmniej tak się pocieszam.

Kamizelki pneumatyczne CO2



Drugą grupą są bardzo ostatnio modne i praktyczne kamizelki napełniane nabojami z dwutlenkiem węgla. Kamizelka taka nie krępuje ruchów (co prawda dobra zwykła też nie), jest elegancka i lekka.

Trzeba natomiast powiedzieć że użytkowanie takiej kamizelki wymaga minimum przeszkolenia w obsłudze, oraz corocznego przeglądu i konserwacji. Osoba która się posługuje kamizelką CO2 musi wiedzieć:

- jak sprawdzić czy jest sprawna (zawartość gazu w naboju, pastylka),
- jak uruchomić ręcznie kamizelkę,
- jak z niej spuścić część powietrza (np. żeby wypłynąć z wnętrza odwróconego jachtu),
- jak dodmuchać kamizelkę ustami.

Być może wydaje się to nieco skomplikowane, jednak w porównaniu z „kostkami” jest większa szansa że taka kamizelka będzie cały czas noszona. Raz do roku kamizelka powinna być poddana konserwacji i kontroli działania mechanizmu przez fachowca, co wiąże się z pewną opłatą.

Należy również pamiętać, że kamizelka otworzy się automatycznie w przypadku zamoczenia pastylki zwalniającej. Jest to prawdopodobne jeśli na chwilę „zejdziemy na peryskopową” na przednim pokładzie przy wzburzonym morzu. Generalnie w przypadku nasiąknięcia pastylki wskutek zalewania falami, może dojść do uruchomienia mechanizmu zwalniającego iglicę. Oznacza to, że trzeba mieć pod ręką zapasowy zestaw (nazywany rearming kit) który przywróci naszą kamizelkę ratunkową do stanu gotowości bojowej. Może się też okazać że jeden to za mało, jeśli jest kilka kamizelek w załodze.

Na lotnisku

Nieprawdą jest jakoby kamizelek nie można przewozić w bagażu lotniczym ze względu na nabój. Istnieje specjalne odstępstwo w przepisach dotyczące sprzętu ratunkowego. Zresztą to samo dotyczy na przykład pirotechniki jachtowej (niestety kiedyś na Okęciu musiałem wywalić do śmieci race sygnałowe bo o tym nie wiedziałem). Każdy taki sprzęt powinien zostać zgłoszony szefowi ochrony lotniska, najlepiej kilka dni wcześniej tak aby zorganizować procedure odprawy takiego niestandardowego bagażu. W przypadku Okęcia warto również zadzwonić na nr 022 6504599 do Straży Granicznej i tam dodatkowo poznać szczegóły.

Kamizelka asekuracyjna


Jeszcze inna kategoria kamizelki przeznaczona dla umiejących pływać. Najczęściej używana na małych jachtach typu dinghy czy katamaran gdzie często wchodzimy w kontakt z wodą. Ma mniejszą wyporność , nie zawsze obraca twarzą w górę ale jest niezastąpiona. Ciasno przylega do ciała, ogrzewając je. Moja ulubiona kamizelka ma również kieszenie na różne gadżety.

Kamizelki ratunkowe dla dzieci

Warto zadbać aby już od młodych lat dzieci przyswajały prawidłowe wzorce zachowań. Z reguły to osoby starsze kozakują i zwlekają przed zakładaniem kamizelek. Dzieciom trzeba wytłumaczyć, a najlepiej pokazać własnym przykładem że kamizelkę nosimy bo „nie znamy dnia ani godziny”.

Na szczęście dzieci szybko łapią, i zdarzyło się nawet, że to mój syn wszystkich zawstydził rozdając kamizelki załodze.

W przypadku kamizelki ratunkowej lub asekuracyjnej dla dziecka należy szczególnie wysilić się żeby była ona ładna, praktyczna i wygodna tak żeby dziecko ją polubiło. Istotne jest również to, że w przypadku dzieci, kamizelka powinna być zakładana już wchodząc na pomost w porcie, istnieje bowiem ryzyko wpadnięcia do wody w porcie. Często zdarza się że dzieci wpadają w porcie do wody podczas wchodzenia lub opuszczania pokładu. Ryzyko to wzrasta gdy dzieci wariują po pokładzie lub pomoście niepilnowane.

Z powyższego przeglądu wynika, że zależnie od akwenu i warunków warto posiadać kilka różnych kamizelek i tak okazało się w moim przypadku. Są stałym elementem naszej żeglarskiej garderoby. Życzę sobie i wszystkim aby nigdy nie trzeba było sprawdzać naszych kamizelek w realnej sytuacji. Będzie to bardziej prawdopodobne jeśli będziecie się wpinać w lajfliny tak jak opisane w tym materiale.

Michał Lasocki www.szekla.blogspot.com

Czas ruszyć na morze? Zapraszamy:

Rejsy dla firm

 

 

 




 
Reklama